Później jednak jakby poszła na urlop. Śniegu nie było już dawno, dni zrobiły się ciepłe albo prawie ciepłe a w lesie na bagnach, nad rzeką przedwiośnie jakby zatrzymało się w czasie. Mroźne poranki,
szarość, gdzieś na bagnach pokazała się nieśmiała kępka świeżej trawy i nic. Tak aż do ostatniego tygodnia kwietnia. I w końcu ruszyło.
Najpierw zazieleniły się obrzeża lasów, bagien i koryta Biebrzy a teraz na przełomie kwietnia i maja - sami zobaczcie za oknem.

Iza i Jarek