wtorek, 16 kwietnia 2013

Radość o poranku po mojemu

czernice w locie
Aż chce się zaśpiewać:
"Jak dobrze wstać
Skoro świt
Jutrzenki blask
Duszkiem pić
Nim w górze tam
Skowronek zacznie tryl
Jak dobrze wcześnie wstać
Dla tych chwil
Gdy nie ma wad
Wspaniały, piękny świat
Jak dobrze wcześnie rano wstać"...
pliszka siwa
... i szanse mieć robienia zdjęć, nad Biebrzę pójść, ptasiego radia słychać śpiew, żurawi krzyk jak kawy łyk, obudzi śpiocha w mig...
ptasie radio Zet: dzień dobry bardzo
Tekst z piosenki Marleny Drozdowskiej, Radość o poranku, a to na końcu to ode mnie. To był piękny poranek. A teraz zdjęcia.
kaczor na rozbiegu

czernice w "sypialni"

dzięcioł duży

łyski

para czernic w locie

pliszka na biebrzańskich błotach
Więcej zdjęć z dzisiejszego poranka i wczorajszego wieczoru w albumie Ptaki biebrzańskich rozlewisk

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Wróbelki na łowach

czyż
Tak pięknie zapowiadający się weekend nagle zmienił się w szarą paskudną niedzielę. Z planowanego wypadu o świcie nad Biebrzę w okolicach Szafrank i Osowca Twierdzy wyszły nici.
rudzik 
Wiosny poszukaliśmy więc w ogrodzie.
pokrzywnica
Te trzy wiosenne ptaszki, odwiedziły swoich całorocznych skrzydlatych towarzyszy.
sójka

bogatka

dzwoniec
Pod koniec dnia nie wytrzymałem. Wsiadłem w samochód i pognałem nad Biebrzę. Po prostu musiałem. Rzeka pięknie rozlana, a na łąkach życie aż wrze. Niestety szare niebo, brak słońca i dość późna pora spowodowały, ze zdjęcia nie wyszły rewelacyjne. Myślę, że tymi trzema poniżej mogę się jednak spokojnie pochwalić.
sikora uboga

żuraw nad rozlewiskiem

gęgawy

czwartek, 11 kwietnia 2013

Sójka, koziołek i "UFO"...

To dopiero był spacer, nie mogłem usiedzieć w domu. Pogoda była nijaka ale ciepło, wiosna, może naburmuszona, zachmurzona, ale jednak. Ruszyłem, tym razem wygnało mnie pod Wyżarne. Kręciłem się po lesie, przedzierałem przez śnieg i długo nic, no może z wyjątkiem maleńkich komarów które już się nad bagienkami wyroiły :-( Po dwóch godzinach wałęsania trafiłem pod Krasne gdzie powitała mnie ta piękna sójka.
Chwilę później trafiłem na śpiocha. Początkowo wziąłem go za kamień i konar, już się w myślach śmiałem, że będzie ciekawy podpis pod zdjęcie - koziołek z kamienia i korzenia.
"Kamień" podniósł jednak głowę.
A potem dał drapaka.
Wracałem przez Nowy Lipsk, tu  po drodze "wpadł" mi w obiektyw trznadel.
Zagęszczenie ptaków na kilometr kwadratowy było niespotykane, w ciągu zaledwie paruset metrów drogi "strzeliłem" z daleka - dobrze ponad 100 m. - dzięcioła czarnego,
bociany - było ich pięć - i zapatrzonego w nie, siedzącego na brzozie po drugiej stronie ulicy...
No właśnie. Nie jestem pewien co to za drapieżca. Chciałbym, naprawdę chciałbym móc go podpisać jako orła, ale nie mam pewności. Wielkością, sposobem siedzenia i wyglądem pasuje ale póki nie będę miał pewności to go nie podpiszę.