poniedziałek, 23 kwietnia 2012

"Born to be wild" nie oznacza bez serca

Ludzie dzielą się na tych którzy kochają motocykle i tych którzy ich nie cierpią. Z kolei Ci którzy motory kochają dzielą się na tych którzy na nich jeżdżą i tych którzy je podziwiają. Osobiście należymy do tej grupy podziwiającej stalowe rumaki. Dzisiejsze Motocykle szczególnie Chopper'y i Cruiser'y to kwintesencja piękna, elegancji i indywidualnego stylu. W tej kategorii nie ma dwóch identycznych motocykli chociaż różnice nie zawsze są widoczne na pierwszy rzut oka.
Wypolerowane na wysoki połysk chromy i lakier odbijają świat jak zwierciadła, tak trochę izolując szczęśliwego jeźdźca od otaczającej go rzeczywistości i to ma urok, dla którego nie jeden stracił serce.
Jednak "born to be wild" nie oznacza być bez serca. Wczoraj w Augustowie jeźdźcy z Wolnej Grupy Motocyklowej pokazali swoje wielkie serca i wsparli akcję Wiosna z Hospicjum. Więcej o akcji

Przy tej okazji postanowiliśmy uwiecznić piękno stalowych rumaków. Czy nam się to udało można zobaczyć tutaj, zapraszamy. Szerokiej drogi....
Iza i Jarek

wtorek, 10 kwietnia 2012

Do pracy zabieram aparat.

Kolejną osobą z którą rozmawialiśmy o fotografii jest Roman Rogoziński- leśnik z zawodu, fotograf z zamiłowania i powołania. Autor licznych publikacji i wystaw fotograficznych ukazujących piękno polskich lasów. Pan Roman zdradził nam, jak robić piękne zdjęcia lasów, jak zaczęła się jego przygoda z aparatem. Przyznał się, że wciąż ma jeszcze wiele planów związanych z fotografią.
Izabela Wróbel: Od kiedy Pan fotografuje, jak to się zaczęło?
Roman Rogoziński: Pierwsze zdjęcia to z uwagi na mój rocznik oczywiście Cmena. Wówczas jeszcze nie moja, tylko pożyczona od starszego brata. Początki fotografowania to młode lata szkoły podstawowej, kiedy jako najmłodsze dziecko w rodzinie podpatrywałem starszych. Potem, już w szkole średniej, uzbierałem na swój własny aparat, który jako pamiątkę mam zresztą do dziś …
IW: Wiem, że fotografuje Pan lasy i dzieci. Co wpłynęło na ten wybór ?
RR: Większość dzieciństwa spędziłem w leśniczówce, a wyprawy do lasu były codziennym sposobem na życie. W lesie też wiele pracowałem w czasie wakacji, zbierając na różne młodzieńcze pomysły. Wybór Technikum Leśnego, a później Wydziału Leśnego był dla mnie naturalny. Stąd i ulubionym tematem były lasy.   A co do dzieci to bardzo je lubię i jak dotąd mamy z żoną czwórkę. Trudno więc oprzeć się pokusie ich fotografowania…  Chociaż muszę tu przyznać, że ich żywiołowość z reguły nie pozwala na zrealizowanie zamierzonego pomysłu …  
IW: Jak u Pana wyglądało przejście z fotografii analogowej do cyfrowej ?  
RR: Długo pracowałem na kultowej Velvi z pełnym przekonaniem o niezaprzeczalnej przewadze kliszy. Poza tym miałem spory dystans do wszelkiej cyfryzacji. Jednak kiedy nastały czasy, że slajdy i tak są zamieniane na elektroniczny plik, postęp okazał się bardzo trudny do ominięcia. A przede wszystkim pozostanie przy analogu byłoby bardzo kosztowne. I tak postanowiłem dokupić cyfrowy korpus, wykorzystując zgromadzone obiektywy. Natomiast „stary sprzęt” używam do zadań specjalnych, jak na przykład bardzo duże powiększenia, w których świetnie sprawdza się większy format.  
IW: Na co zwrócić uwagę w lesie, żeby zrobić dobre zdjęcie ?  
RR: To zależy od wielu czynników. Z pewnością bardzo duże znaczenie mają nasze zainteresowania, bez których trudno byłoby z przyjemnością skupiać się na wybranym temacie przez dłuższy czas. Ja na przykład nie mam cierpliwości do długiego wyczekiwania, więc rzadko fotografuję zwierzęta. Natomiast bardzo lubię wędrówki w poszukiwaniu interesujących pejzaży. Dlatego mocno zwracam uwagę na pogodę, porę dnia i roku, co ułatwia na ogół trudny wybór odpowiedniego miejsca na zdjęcia.

sobota, 7 kwietnia 2012

Wielkanoc

Wielkanoc to czas pisanek i tradycji. Nie może więc zabraknąć opisanych jaj na zdjęciach. Mieszkając w Lipsku można fotografować te najpiękniejsze, tradycyjne pisane woskiem pszczelim. Czyż nie są piękne?  O lipskich pisankach można poczytać i posłuchać tu:
Zapraszamy też do zwiedzania i podziwiania pisanek w Muzeum Pisanki w Lipsku. Można tam zobaczyć takie klejnoty wielkanocnej tradycji. Więcej zdjęć z pisankami w roli głównej tutaj.
Wielkanoc to nie tylko barwne stoły to przede wszystkim pamiątka śmierci Chrystusa. Tradycją jest też odwiedzanie wielkopiątkowych grobów. W augustowskiej Bazylice znaleźliśmy bardzo wymowny. Więcej czytaj tutaj.
Izabela i Jarek Wróbel